Vallejo · Stany Zjednoczone · 1968
Zodiak. Morderca, który pisał do gazet (1968–1974)
Pięć ofiar, cztery szyfry i listy do gazet podpisane znakiem celownika. Do dziś nikt nie wie, kim był Zodiak.
Sprawa niewyjaśniona
Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu.
Cała historia do przeczytania
Tło Pierwsza randka na Lake Herman Road
Jest 20 grudnia 1968 roku. Benicia, niewielkie miasto nad zatoką San Francisco. Dwoje licealistów, siedemnastoletni David F. i szesnastoletnia Betty Lou J., idzie w tajemnicy na swoją pierwszą randkę. Rodzicom mówią, że wybierają się na koncert bożonarodzeniowy w szkole, kilka przecznic od domu Betty. Zamiast tego odwiedzają znajomego, zaglądają na chwilę do restauracji, a potem parkują przy Lake Herman Road. To odludna droga za miastem, miejsce samochodowych randek.
Krótko po jedenastej obok ich auta zatrzymuje się drugi samochód. Wysiada z niego mężczyzna z bronią. Nastolatkowie nie mają żadnych szans. Oboje giną. Policja nie ma świadków, nie ma motywu i nie ma podejrzanego. Nikt jeszcze nie wie, że to początek jednej z najsłynniejszych serii zbrodni w amerykańskiej historii. Sprawca sam nada sobie później pseudonim. Zodiak. Najpewniej od nazwy szwajcarskiej firmy zegarmistrzowskiej, bo jego znak przypomina jej logo: okrąg przecięty krzyżem, jak celownik.
W ciągu dziesięciu miesięcy zaatakuje siedem osób. Pięć z nich zginie, dwie przeżyją. W listach do gazet będzie twierdził, że ofiar było trzydzieści siedem. Wyśle do prasy cztery zaszyfrowane wiadomości. Dwie z nich do dziś nie zostały odczytane. I jeszcze jedno, najważniejsze. Nikomu nigdy nie postawiono zarzutów. Śledztwo formalnie trwa do dziś w San Francisco, w Vallejo oraz w hrabstwach Napa i Solano. Jak to się stało, że człowiek, który sam pisał do redakcji i sam dzwonił na policję, nigdy nie został złapany?
Epoka Zatoka San Francisco, koniec lat 60.
Żeby zrozumieć tę sprawę, trzeba cofnąć się do Kalifornii końca lat sześćdziesiątych. Wokół zatoki San Francisco leżą miasta i miasteczka, które dzieli kilkanaście minut jazdy samochodem: Vallejo, Benicia, Napa. Za miastem ciągną się puste drogi, parkingi przy parkach i brzegi jezior. Młodzi ludzie przyjeżdżają tam samochodami, żeby pobyć chwilę sami. Amerykanie mają na takie miejsca osobne określenie: aleje zakochanych. Właśnie tam Zodiak będzie szukał ofiar.
Atakuje pary w samochodach albo na odludziu. Nie zna ich, nie okrada w zwykłym sensie, nie ma wyraźnego motywu. Każdy atak wydarza się na terenie innej policji. Najpierw Benicia, potem Vallejo, potem hrabstwo Napa, wreszcie samo San Francisco. Każdy z tych departamentów prowadzi własne akta i własne śledztwo. Jest jeszcze trzeci gracz. Prasa. W zatoce wychodzą wtedy wielkie dzienniki: „San Francisco Chronicle”, „San Francisco Examiner”, a w Vallejo „Times-Herald”.
To do nich sprawca zacznie pisać listy i to one sprawią, że o Zodiaku usłyszy cały kraj. Detektyw z San Francisco Dave Toschi powie po latach agencji Associated Press, że listy były dla mordercy „grą ego”. I doda zdanie, które dobrze oddaje tamte lata: „To morderca weekendowy”. Dlaczego atakował tylko w wolne dni? Czy praca trzymała go w tygodniu blisko domu? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi. Pół roku po Lake Herman Road sprawca uderza ponownie.
Ludzie Noc w Blue Rock Springs
Jest 4 lipca 1969 roku, amerykańskie święto narodowe. Późnym wieczorem dwudziestodwuletnia Darlene F. odbiera samochodem dziewiętnastoletniego Michaela M. spod jego domu w Vallejo. Około północy parkuje na pustym parkingu przy Blue Rock Springs Park. To kolejna aleja zakochanych, niecałe cztery kilometry od Lake Herman Road. Darlene gasi silnik i światła, radio gra dalej. Po kilku minutach obok zatrzymuje się drugi samochód. Kierowca gasi światła i patrzy.
Potem nagle odjeżdża w stronę Vallejo. Wraca po kilku minutach i staje tuż za nimi. Tym razem wysiada, w ręku trzyma silną latarkę. Świeci im w oczy i podchodzi od strony pasażera. Michael przez chwilę myśli, że to policjant, który sięga po odznakę. Mężczyzna sięga jednak po pistolet i strzela. Potem odchodzi do swojego auta, a kiedy słyszy jęk rannego, wraca i strzela jeszcze raz. Darlene F. umiera w drodze do szpitala. Michael M. przeżywa. To on podaje policji pierwszy rysopis: biały mężczyzna, około stu siedemdziesięciu centymetrów wzrostu, bardzo masywnej budowy, choć nie otyły, z szeroką twarzą.
Czterdzieści minut po północy na posterunek policji w Vallejo dzwoni nieznany mężczyzna. Telefon z budki, dwie przecznice od komendy. Beznamiętnym głosem mówi, że chce zgłosić podwójne morderstwo, wskazuje parking i broń. A potem dodaje, że to on zabił także tamtą dwójkę na Lake Herman Road. Rozmowa się kończy. Sprawca nie ma jeszcze pseudonimu. Za cztery tygodnie sam go sobie nada.
Zbrodnia Człowiek w kapturze nad jeziorem Berryessa
Jest 27 września 1969 roku. Nad jeziorem Berryessa w hrabstwie Napa dwoje studentów, Cecelia S. i Bryan H., urządza sobie piknik na półwyspie Twin Oak Ridge. Zmierzcha, gdy spomiędzy drzew wyłania się mężczyzna. Wcześniej ukrył się za jednym z nich i włożył coś, czego nikt wcześniej nie widział. Czarny, czworokątny kaptur zakrywający całą twarz. Na płacie materiału opadającym na pierś widnieje wyhaftowany biały znak: okrąg przecięty krzyżem. Przy pasie ma nóż w pochwie, w dłoni pistolet.
Spokojnym, monotonnym głosem żąda kluczyków i pieniędzy. Mówi, że uciekł z więzienia w Montanie i potrzebuje samochodu, żeby dostać się do Meksyku. Bryan próbuje go uspokoić i rozmawia z nim. Napastnik każe Cecelii związać chłopaka, potem krępuje ją samą. Ręce zaczynają mu drżeć. Zapowiada, że użyje noża. I robi to. Oboje zostają ciężko ranni. Zanim odejdzie, podchodzi do ich samochodu i flamastrem rysuje na drzwiach swój znak, a pod nim daty poprzednich ataków.
Potem jedzie do miasta Napa i z budki przy myjni samochodowej dzwoni do biura szeryfa, żeby zgłosić zbrodnię. Nie odkłada słuchawki. Kilka minut później znajduje ją tam reporter lokalnego radia. Policja zdejmuje z aparatu odcisk dłoni. Nigdy nie uda się go dopasować do żadnego podejrzanego. Rannych znajdują rybacy i strażnicy parku. Cecelia S. jest przytomna i opisuje napastnika ze szczegółami. W drodze do szpitala zapada w śpiączkę. Umiera dwa dni później.
Bryan H. przeżywa. A sprawca, jak się okaże, od dwóch miesięcy pisze listy do gazet.
Śledztwo Listy do trzech redakcji
Cofnijmy się o dwa miesiące. Jest 31 lipca 1969 roku. Trzy gazety, „Examiner” i „Chronicle” z San Francisco oraz „Times-Herald” z Vallejo, dostają niemal identyczne listy. Autor przyznaje się w nich do ataków na Lake Herman Road i w Blue Rock Springs i podaje szczegóły, które zna tylko policja. Do każdego listu dołącza jedną trzecią zaszyfrowanej wiadomości. Żąda, żeby każda z gazet wydrukowała swoją część na pierwszej stronie. Jeśli tego nie zrobią, grozi kolejnymi zabójstwami.
W liście do „Chronicle” pisze, że w szyfrze jest jego tożsamość. Wszystkie listy podpisuje tym samym znakiem przekreślonego okręgu. Szef policji w Vallejo mówi publicznie, że nie jest pewien, czy list napisał morderca, i prosi o więcej faktów. Odpowiedź przychodzi szybko. 4 sierpnia redakcja „Examinera” dostaje list, który zaczyna się od słów: „This is the Zodiac speaking”. Tu mówi Zodiak. Po raz pierwszy pada pseudonim, który zna dziś cały świat.
Sprawca opisuje w nim swoje ataki jeszcze dokładniej. A o szyfrze pisze, że kiedy go złamią, będą go mieli. Szyfr złożony z czterystu ośmiu symboli, nazwany później Z408, próbują odczytać kryptolodzy rządowi. Udaje się to jednak zwykłemu małżeństwu z Salinas, nauczycielowi z liceum i jego żonie. Żadne z nich nie jest kryptologiem. Odczytany tekst rozczarowuje. Nie ma w nim imienia ani nazwiska. Są tylko pełne błędów wynurzenia o tym, dlaczego sprawca zabija, i o niewolnikach, których chce mieć w życiu po śmierci.
Zodiak wcale nie skończył pisać. I wkrótce uderzy w samym San Francisco.
Tropy Taksówka w Presidio Heights
Jest 11 października 1969 roku, dwa tygodnie po ataku nad jeziorem. W centrum San Francisco, na rogu Mason Street i Geary Street, do taksówki wsiada pasażer. Kierowcą jest dwudziestodziewięcioletni Paul S. Pasażer podaje adres w Presidio Heights, eleganckiej dzielnicy na północy miasta: róg ulic Washington i Cherry. Na miejscu każe się zatrzymać i strzela do kierowcy. Paul S. ginie. Morderca zabiera portfel i kluczyki, a z koszuli ofiary wycina kawałek materiału.
Tym razem są świadkowie. Trójka nastolatków patrzy na to z domu po drugiej stronie ulicy i dzwoni na policję. I wtedy dochodzi do pomyłki, która zaważy na całej sprawie. Dyspozytor przekazuje patrolom, że poszukiwany jest czarnoskórym mężczyzną. Dwóch policjantów w radiowozie mija w pobliżu białego mężczyznę masywnej budowy, który idzie spokojnie na północ, w stronę terenu wojskowego Presidio. Zatrzymują się i pytają, czy widział coś podejrzanego.
Mężczyzna odpowiada, że widział kogoś z bronią, kto uciekł w inną stronę. Policjanci odjeżdżają. Dopiero później zrozumieją, z kim mogli rozmawiać. Na podstawie relacji nastolatków i obu policjantów powstaje portret pamięciowy. Policja San Francisco drukuje go na liście gończym. Sprawę dostają detektywi Dave Toschi i Bill Armstrong. Toschi z czasem zapełni nazwiskami potencjalnych podejrzanych osiem szaf z aktami. Dwa dni po zabójstwie do „Chronicle” przychodzi list.
Jest w nim kawałek koszuli zamordowanego taksówkarza. I groźba ataku na szkolny autobus. Strach przestaje dotyczyć tylko zakochanych par.
Przełom Szyfr, który czekał 51 lat
8 listopada 1969 roku Zodiak wysyła do „Chronicle” kartkę z kolejnym szyfrem. Tym razem ma on trzysta czterdzieści znaków. Nazwano go później Z340. Gazeta drukuje go 12 listopada razem z fragmentami listów, w których sprawca przyznaje się już do siedmiu morderstw. Wydaje się, że skoro pierwszy szyfr złamano w kilka dni, z drugim będzie podobnie. Nic z tych rzeczy. Z340 opiera się każdemu, kto próbuje go odczytać. Mijają dekady. Szyfr staje się legendą wśród kryptologów i badaczy-amatorów.
Tak mija pięćdziesiąt jeden lat. 5 grudnia 2020 roku ogłoszono, że szyfr został rozwiązany. Dokonała tego międzynarodowa grupa cywilów: amerykański inżynier oprogramowania David Oranchak, australijski matematyk Sam Blake i belgijski programista Jarl Van Eycke. Użyli programu napisanego przez Van Eyckego i sprawdzili setki tysięcy możliwych rozwiązań, aż program znalazł właściwy klucz. Okazało się, że sam autor popełnił przy szyfrowaniu błąd, który jeszcze utrudnił odczytanie.
Grupa przekazała wynik Federalnemu Biuru Śledczemu, a FBI potwierdziło odkrycie. Co było w środku? Znowu nie imię. Sprawca pisze, że to nie on dzwonił do programu telewizyjnego, że nie boi się komory gazowej i że po śmierci czeka go raj, w którym będą mu służyć niewolnicy. FBI oświadcza krótko: wiadomość nie zawiera niczego, co pomogłoby zidentyfikować sprawcę. Szyfr złamano po pół wieku. Ale człowiek, który go ułożył, wciąż pozostaje bez twarzy.
Dlaczego więc nikt nigdy nie stanął przed sądem?
Proces Dlaczego nie było procesu
W tej historii nie ma sali sądowej, aktu oskarżenia ani wyroku. Nikomu nigdy nie postawiono zarzutów. Według dziennika „The Guardian” policja w San Francisco sprawdziła około dwóch i pół tysiąca podejrzanych. Za poważnych uznała zaledwie kilku. Tylko jednego podejrzanego policja wskazała publicznie. Ten mężczyzna nie żyje od lat i nigdy nie usłyszał zarzutów. Kolejne badania nie potwierdziły jego związku ze sprawą. Ślady są przecież zabezpieczone.
Dwa częściowe odciski palców z taksówki w Presidio Heights. Odcisk dłoni ze słuchawki w Napa. Listy pisane ręcznie, z charakterystycznymi błędami. Żaden z tych śladów nie doprowadził do sprawcy. W 2002 roku laboratorium policji z San Francisco uzyskało częściowy profil DNA ze śliny na znaczkach i kopertach listów. Profil nie pasował do głównego podejrzanego. Inni badacze zwracają jednak uwagę, że materiał mógł pochodzić z zewnętrznej strony znaczka i należeć do kogoś zupełnie innego.
W 2004 roku policja w San Francisco uznała sprawę za nieaktywną. W 2007 roku wróciła do niej ponownie. W 2018 roku policja z Vallejo spróbowała odszukać sprawcę przez genealogiczną bazę DNA. Bez rozstrzygnięcia. Co roku pojawiają się też nowe teorie badaczy-amatorów, czasem ogłaszane z wielkim hukiem. Żadnej z nich policja nie potwierdziła i żaden wskazany w nich człowiek nie usłyszał zarzutów. Dlatego w tym odcinku nie padnie żadne nazwisko podejrzanego.
Domniemanie niewinności obowiązuje także po pół wieku. Sprawcą jest Zodiak. I tylko tyle wiadomo na pewno.
Kulisy Gra z prasą i policją
Przez kolejne lata Zodiak zachowuje się tak, jakby śledztwo było dla niego zabawą. W grudniu 1969 roku wysyła kartkę świąteczną znanemu adwokatowi Melvinowi Belli. W środku jest kolejny kawałek koszuli taksówkarza i prośba o pomoc. Pisze, że nie zdoła długo panować nad sobą. W kwietniu 1970 roku do „Chronicle” przychodzi list ze słowami „Nazywam się”, a po nich trzynaście symboli. Ten szyfr, nazwany Z13, nie został jednoznacznie odczytany do dziś.
W czerwcu dołącza mapę okolic zatoki z zaznaczoną górą Mount Diablo i kolejny, trzydziestodwuznakowy szyfr, Z32. Twierdzi, że wskazują miejsce, w którym zakopał bombę. Bomby nigdy nie znaleziono. Domaga się, żeby mieszkańcy nosili przypinki z jego znakiem. Kiedy nikt tego nie robi, pisze z wyrzutem o swojej „małej liście”. W jednym z listów przypisuje sobie porwanie z marca 1970 roku. Kathleen J. ucieka wtedy z dzieckiem z samochodu nieznajomego, a na posterunku rozpoznaje go na liście gończym.
W październiku 1970 roku dziennikarz „Chronicle” Paul Avery dostaje od Zodiaka kartkę na Halloween z groźbą. Odmawia ochrony policji, a koledzy z redakcji przypinają sobie znaczki z napisem „Nie jestem Avery”. Potem zapada cisza na prawie trzy lata. W styczniu 1974 roku przychodzi ostatni list uznany za autentyczny. Zodiak chwali w nim film „Egzorcysta” i podaje nowy wynik: „Ja – trzydzieści siedem, policja San Francisco – zero”. A sprawa zaczyna żyć własnym życiem, także na ekranie.
Epilog Najsłynniejsza nierozwiązana zagadka
Pierwszy film o Zodiaku powstał, gdy sprawca wciąż pisał listy. W 1971 roku lokalny filmowiec nakręcił go po to, żeby zwabić mordercę na premierę w San Francisco. W 2007 roku David Fincher nakręcił „Zodiaka” na podstawie książek Roberta Graysmitha, w latach sześćdziesiątych rysownika „San Francisco Chronicle”, który stał się jednym z najważniejszych badaczy tej sprawy. Detektyw Dave Toschi odsunięty od śledztwa w 1978 roku nigdy nie zobaczył jego zakończenia.
W 2020 roku „Chronicle” nazwał tę historię najsłynniejszą nierozwiązaną sprawą morderstwa w amerykańskiej historii. Nauka przynosi czasem odpowiedzi na pytania poboczne. W 2023 roku dzięki badaniom DNA zidentyfikowano szczątki Donny L., pielęgniarki zaginionej w 1970 roku nad jeziorem Tahoe. Jej sprawę od dawna łączono z Zodiakiem, bo kilka miesięcy po zaginięciu Paul Avery dostał tajemniczą pocztówkę z Tahoe. Tego związku nigdy jednak nie potwierdzono.
Śledztwo pozostaje oficjalnie otwarte. Dwa z czterech szyfrów wciąż czekają na odczytanie. Policja nie wie, czy sprawca zmarł, czy trafił do więzienia za coś innego, czy po prostu przestał. Wiadomo tylko, kogo zabrał. David F. i Betty Lou J., którzy poszli na pierwszą randkę. Darlene F. Cecelia S. Paul S., taksówkarz z San Francisco. I dwoje ocalałych, Michael M. i Bryan H., którzy przez resztę życia nosili w pamięci jego głos. Zodiak chciał, żeby świat zapamiętał jego znak.
My pamiętamy ich imiona. A ty jak myślisz: czy tożsamość Zodiaka zostanie kiedyś odkryta? Napisz w komentarzu.
Z akt sprawy

Benicia nad zatoką San Francisco, 2012Bohao Zhao · CC BY 3.0 · Wikimedia Commons 
Benicia nad zatoką San Francisco, 2013MARELBU · CC BY 3.0 · Wikimedia Commons 
Benicia nad zatoką San Francisco, 2019Pi.1415926535 · CC BY-SA 3.0 · Wikimedia Commons 
Benicia nad zatoką San Francisco, 2025Antony-22 · CC BY-SA 4.0 · Wikimedia Commons 
Logo zegarków Zodiac (Szwajcaria), 1959Zodiac Watches · Public domain · Wikimedia Commons 
List do redakcji, 31 lipca 1969Zodiac Killer · Public domain · Wikimedia Commons
Źródła
- Zodiak (morderca) pl.wikipedia.org
- Zodiac Killer en.wikipedia.org
- Zodiac-Killer de.wikipedia.org
- Зодиак (серийный убийца) ru.wikipedia.org
- Зодіак (серійний убивця) uk.wikipedia.org
- Zodiac (vrah) cs.wikipedia.org
- Zodiac ‘340 Cipher’ cracked by code experts 51 years after it was sent to the S.F. Chronicle sfchronicle.com
- Cryptologists Crack Zodiac Killer’s 340 Cipher | Threatpost threatpost.com
- Zodiac: cipher from California serial killer solved after 51 years | California | The Guardian theguardian.com
- AMW | Fugitives | The Zodiac Killer | Case amw.com
- The Zodiac Killer - Biography Crime File | Crime+Investigation UK crimeandinvestigation.co.uk
Fakty z prasy i archiwów opowiedziano własnymi słowami. Fragmenty opierające się na tekstach encyklopedycznych Wikipedii są, tak jak one, na licencji CC BY-SA 4.0. Nazwiska osób prywatnych skrócono do inicjałów.